Szlak Orlich Gniazd

Dokładnie za miesiąc wyjeżdżamy na rowery zimą, w iście wiosennych warunkach. Zdecydowaliśmy się odwiedzić Maltę i na miejscu wypożyczyć rowery trekkingowe. Zanim jednak to nastąpi postanowiłem, że nadrobię zaległości w opisywaniu historii. Dzisiaj jest ten dzień kiedy siadam przed swoim komputerem stacjonarnym i z fragmentów w mojej pamięci i kilku zapisanych zdjęć, na nowo wyruszam w trasę. Z wakacyjnych wspomnień chcę wrócić dzisiaj na Szlak Orlich Gniazd. Oficjalna strona szlaku znajduje się w tym linku.

Szlak Orlich Gniazd
Częstochowa

Początek września.

Dla jednych to był pierwszy tydzień szkoły, dla nas krótki wypad na nieznane wcześniej szlaki. W sobotni poranek zapakowaliśmy rowery na dach samochodu i pojechaliśmy z Rzeszowa do Krakowa. Zaparkowaliśmy na Łobzowie, aby wracając być jak najbliżej szlaku Orlich Gniazd, który wiedzie z Częstochowy wprost na Wawel. Z Krakowa do Częstochowy pojechaliśmy pociągiem. Kolejnymi punktami na naszej mapie była Jasna Góra oraz tamtejsza starówka. Trafiliśmy po drodze na XXXI Krajową Wystawę Rolniczą, na której można było podziwiać cuda techniki XX wieku. Było czym nacieszyć oko, gdyż jak pisałem wcześniej, praca na działce i ogrodzie towarzyszy nam od zeszłego roku.

Jasna Góra
Jasna Góra

Gotowi? Start!

W Częstochowie nie zabawiliśmy długo, bo trasa z przeczytanych wcześniej relacji zapowiadała się intensywnie. Jurę Krakowsko-Częstochowską znamy z malowniczych widoków i pagórków, które odwiedziliśmy kilka lat temu. Pierwsze wzniesienia zaczęły dawać się we znaki tuż za Częstochową.

Droga na Bramę Jury
Droga na Bramę Jury

Za Częstochową pojawiły się też pierwsze szutry, piachy i błota, których zbytnio nie lubimy. Zwłaszcza dwóch ostatnich.

Szutry za Częstochową
Szutry za Częstochową

Tego dnia jednak plan był mało ambitny, zwyczajny chillout. Planowaliśmy ze względu na późny start, maksymalnie 25-30 km.

Olsztyn

Jest on jednym z największych reliktów obronnych Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej, a przez ponad 300 lat od XIII stulecia, w którym powstał, był najważniejszym punktem obronnym tej części małopolski. Z dawnej potęgi został już tylko zarys dawnych kształtów. Do dzisiaj jednak wygląda imponująco, górując nad miastem. Więcej o tej twierdzy tutaj. Współczesny Olsztyn jest miejscem przyjaznym rowerzystom. Maskotką zaś jest owca na rowerze, rzeźba Michała Batkiewicza, nawiązuje do promowania przez gminę turystyki rowerowej oraz cennego dla środowiska i krajobrazu wypasu owiec.

Zamek Olsztyn
Zamek Olsztyn

Olsztyn jednak nie będzie nam się kojarzył tylko ze wspaniała budowlą, ale także z ludźmi, których tam spotkaliśmy. Popijaliśmy kawę na ławce w słońcu, kiedy to nadjechała rowerowa szajka, a najstarszy z kolarzy po chwili podszedł i miło się z nami przywitał. Od słowa do słowa okazało, się że był to prezes klubu kolarskiego “Sokół” w Stalowej Woli. W pamięci mieliśmy jeszcze wakacyjny czas w Stalowej Woli, o którym więcej tutaj.

Marta z Prezesem Klubu Kolarskiego "Sokół" Stalowa Wola
Marta z Prezesem Klubu Kolarskiego Sokół Stalowa Wola

Rowerzyści z tej ekipy robili imponującą ilość kilometrów każdego dnia, my jednak z nikim się nie ścigaliśmy, może jak zwykle odrobinę z czasem.

No i może jeszcze zmagaliśmy się z piachem, chwile po wyjeździe z Olsztyna i pokonaniu paru górek, zaczął się las i okropne piachy. 

Piachy za Olsztynem
Piachy za Olsztynem

W sobotę Piekło pod Dupką.

Powoli robiło się ciemno, a my byliśmy dopiero w Dupce, dosłownie i w przenośni. Wzniesienie Dupka znajduje się obok Siedlca, w którym postanowiliśmy się zatrzymać na noc. Okazja była nie do odrzucenia, bo znajdowało się tam szkolne schronisko młodzieżowe, praktycznie puste o tej porze roku.

Siedlec
Schronisko młodzieżowe w Siedlcu

Nie ma nic lepszego na szlaku, niż mała cicha miejscowość ze sklepem i miejscem na namiot, ale jeśli można przespać się w pustym internacie z dostępem do ciepłego prysznica i miejscem na ognisko… lub mini grilla, to nie widzę lepiej:) Cały nocleg, dla dwóch osób z własnym śpiworem, zamknął się w kwocie 58 zł. No ludzie!

Schronisko młodzieżowe w Siedlcu
Schronisko młodzieżowe w Siedlcu

Stodoły w Żarkach

W centrum Jury napotkaliśmy niezwykłe miejsce, w którym na przełomie XIX i XX wieku, miejscowi gospodarze zbudowali kilkadziesiąt stodół, w których przechowywali swoje plony oraz sprzęt rolniczy. Na początku budynki były drewniane i kryte strzechą aż do 1938 roku, kiedy spłonęły w pożarze. Na ich miejscu stanęły następczynie z kamienia wapiennego i cegły, przykryte dwuspadowym dachem. Do dzisiaj można podziwiać 32 obiekty. Więcej o tym niezwykłym miejscu na portalu regionalnym.

Stodoły w Żarkach
Stodoły w Żarkach

Zamki everywhere!

Następny dzień przywitał nas bardzo chłodnym porankiem, tym bardziej doceniliśmy noc w schronisku. Przed nami tego dnia było wiele malowniczych zamków, a plan zakładał nocleg w Olkuszu. Pierwszy na trasie był Mirów, następnie Bobolice, tam jedynie przejechaliśmy cykając zdjęcie.  Na dłużej zatrzymaliśmy się dopiero na zamku Bąkowiec w Morsku. Przerwa była tutaj mocno zasłużona, bo droga do zamku jest bardzo stroma i pełna wybojów po asfalcie, który zmyła woda. Jest też trasa alternatywna, ale czymże byłaby wyprawa rowerowa po zamkach, bez wpychania swojego rumaka na podzamcze.

Podjazd do zamku "Bąkowiec" w Morsku
Podjazd do zamku Bąkowiec w Morsku

Droga z Bąkowca była już znacznie lepsza, przez chwile nawet pomyśleliśmy, że może tak już będzie, ale nie, chwilę później dopadły nas dopiero podjazdy!

Zawiercie i Ogrodzieniec

Dotarliśmy na obrzeża Zawiercia. Kiedy odpoczywaliśmy przy kapliczce Jana Nepomucena, obok głównego źródła Warty, przyszedł do nas na konsultację rowerzysta. Stwierdził, że za dużo górek i piachu w lasach i szukał drogi na skróty do Krakowa. Po chwili ruszył przed siebie, a my stwierdziliśmy, że tak łatwo się nie poddamy i będziemy trzymać się szlaku. Warto było, bo 11 km później zaliczyliśmy kolejny zamek w Ogrodzieńcu. Ten zamek zbudowany został w XIV wieku z inicjatywy Króla Kazimierza Wielkiego. Przez wieki zmieniał właścicieli, aż ostatni wyprowadzili się z niego w 1810 roku. W 2001 roku poza zwiedzającymi, na dłuższa chwilę pojawił się tam Andrzej Wajda, podczas planu zdjęciowego “Zemsty” wg Aleksandra Fredry.

Droga  do zamku w Ogrodzieńcu
Droga do zamku w Ogrodzieńcu

Komunikacja rowerowa w gminie Zawiercie

Przejeżdżając przez jedną z miejscowości w tej gminie, zauważyłem wiaty rowerowe przy przystankach autobusowych, które są elementem bardziej rozbudowanego programu. Jak można wyczytać na portalu transinfo, w 2022 roku zaczęto opracowywać koncepcję dalszego rozwoju ścieżek rowerowych i powiazania ich z istniejącymi centrami przesiadkowymi, zlokalizowanymi na terenie gminy. Istniejące węzły przesiadkowe są wyposażone w wiaty rowerowe, stojaki, ławki, kosze na śmieci, stacje naprawy rowerów, tablice wskazujące aktualne położenie w terenie czy tablice systemu dynamicznej informacji pasażerskie, kompatybilne z działającym już na terenie gminy systemem kiedyprzyjedzie.pl z przyłączem energetycznym i internetowym. Tylko pozazdrościć!

Punkt przesiadkowy w Gminie Zawiercie
Punkt przesiadkowy w gminie Zawiercie

Plany aktualizują się na bieżąco

W Ogrodzieńcu byliśmy około godziny 16, jak na wrzesień to już późna pora. Patrząc na profil trasy, która była przed nami oraz fakt, że Marta na podjazdach nabawiła się kontuzji Achillesa, byliśmy zmuszeni podjąć decyzję o skróceniu wyprawy. Nie była to trasa najbardziej komfortowa, bo z Ogrodzieńca do Olkusza najbliżej jest drogą 791 przez Klucze. Trasa momentami z bardzo wąskim poboczem i bardzo ruchliwa, zwłaszcza w niedzielne popołudnie, kiedy to tabuny ludzi wracają z niezwykłej atrakcji. Nie ma im się co dziwić, każdy chce zobaczyć chociaż raz Pustynię Błędowską. Warto na takie chwile mieć w swoim podstawowym wyposażaniu kamizelkę odblaskową, tak aby czuć się bezpieczniej i być widocznym. Ta zasada sprawdziła się już nie raz.

Pustynia Błędowska, widok z Czubatki
Pustynia Błędowska, widok z Czubatki

Pustynia Błędowska

Pisząc wcześniejsze słowa o tym, że każdy chociaż raz chce zobaczyć naszą polską pustynię, wiedziałem, że ja chcę zobaczyć ją więcej niż raz. 

We wrześniu udało nam się pustynię zobaczyć z góry podczas przystanku na trasie do Olkusza z punktu Czubatka, a niecały miesiąc później, zrobiliśmy sobie dedykowaną wycieczkę, dotykając jej piasku i przemierzając fragmenty żółtego szlaku wokół pustyni. 

Pustynia Błędowska to największy w Polsce obszar lotnych piasków o powierzchni około 33 km2. W czasie epoki lodowcowej w tym obszarze były nanoszone kolejne porcje piasków. Zalesienie pojawiło się dopiero w XIII wieku, ze względu na silny wiatr. W tym też okresie działalność ludzi, którzy pozyskiwali drewno i wody gruntowe na potrzeby kopalni srebra i ołowiu w rejonie Olkusza, doprowadziła do powstania pustyni antropogenicznej. W latach 50 XX wieku, część pustyni zaorano i obsadzono wierzbą oraz sosną, w latach 70 pyły z obiektów przemysłowych, takich jak sąsiadująca Huta Katowice oraz podnoszenie się poziomu wód, znacznie zmniejszyło powierzchnię piasków. Obecnie podejmuje się działania, które chronią ten unikalny tren, 8 lat temu w ramach programu Life+ teren zamknięto, aby zrewitalizować unikatową roślinność, jak chociażby owadożerny Tłustosz czy Warzucha Polska (występująca tylko w tych rejonach). Miejsce niezwykłe i inspirujące, więc myślę, że trzeci wypad jest nieunikniony.

Na koniec smaczek, krótkim materiał video z lat 50 XX wieku.

Olkusz

W niedzielę wieczorem dotarliśmy do Olkusza. Schronisko młodzieżowe było przepełnione, więc w środku nocy znaleźliśmy na booking’u jedyne wolne miejsce noclegowe, w prywatnym apartamencie. Strudzone rumaki miały również gdzie odpocząć.

Apartament w Olkuszu
Apartament w Olkuszu

Dający się we znaki Marcie Achilles, sprawił, że podjęliśmy decyzje o powrocie pociągiem do Krakowa. Bariery architektoniczne na dworcu w Olkuszu nawet wprawionemu rowerzyście, mogą dać w kość.

Zejście na peron, Stacja Olkusz
Zejście na peron, stacja PKP Olkusz
Kraków Łobzów
Kraków Łobzów

Niedosyt

Następnie pojechaliśmy na Wawel, aby symbolicznie zdobyć ostatni punkt na mapie Orlich Gniazd. Mamy jednak pewien niedosyt i chcielibyśmy pojechać w drugą stronę, przygotowując się lepiej kondycyjnie i rezerwując więcej czasu. Trasa nie jest długa, przewodniki mówią o trzech dniach, ale uważam, że cztery lub pięć dni, byłyby bardziej optymalne. Wiele ciekawych atrakcji po drodze oraz piachy i podjazdy, znacznie wydłużają zakładany czas. Szlak ma w większości podwójne oznaczenia, nowe tabliczki i stare malowane na drzewach, chwilami jednak bywa nieoznaczony w ogóle. Byliśmy po sezonie, w miasteczkach roiło się od turystów, myślę, że podczas wakacji ten przejazd może się wydłużyć zwłaszcza w okolicach zamków.

Początek września na rowerze ma swoje plusy, bo nie ma takich upałów, jak w lipcu. Przywołuję tutaj na pamięć letni wyjazd ze Zwierzyńca do Warszawy. Trzeba jednak planować trasy tak aby nie zabrakło dnia na jazdę.

Podsumowując, chwilami ruch jak nad polskim morzem. Piszę to tak dla uszczypnięcia się i zachęty, by podsumować lipcowy przejazd R10 ze Świnoujścia do Kołobrzegu.

Wawel, Kraków
Wawel, Kraków

Do zobaczenia na szutrach, ścieżkach i asfaltach!

No responses yet

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *