Rowery wśród lazuru

Na tygodniowy urlop w lipcu, wybraliśmy się na Lazurowe Wybrzeże, do Nicei. To piękne miasto, było dla nas baza wypadową do odwiedzenia pięknych miejsc, wzdłuż linii brzegowej morza Śródziemnego we Francji, Monako i Włoszech. Nie zabraliśmy rowerów, ale ten wyjazd był pełen dwóch kółek. Przed wyjazdem sprawdziłem możliwości krótkiego wypożyczenia roweru – znalazłem dwie alternatywy. Jedną z nich jest rower miejski Vélo Blue, drugą opcją są wypożyczalnie rowerów trekkingowych. Miałem okazję skorzystać z obu tych opcji i pojeździć genialnymi w swej prostocie, ścieżkami rowerowymi oraz wybrać się na przejażdżkę w Alpy Francuskie, u podnóża których leży Nica.

Plaża miejska na lazurowym wybrzeżu
Plaża miejska na lazurowym wybrzeżu

Ścieżki rowerowe w Nicei

Jestem pod ogromnym wrażeniem ścieżek rowerowych oraz wyraźnie rysującej się hierarchii w komunikacji, w centrum miasta. Na jednej z bardziej ruchliwych ulic – nadmorskiej Promenadzie Anglików, nie miałem żadnej wątpliwości, że piesi i rowerzyści – rządzą. Trakty piesze i rowerowe są wyraźnie oddzielone od samochodów, które dostały jeden pas jezdni. Całe centrum Nicei sprawia wrażenie jakby w większości składało się z jednopasmowych ulic, dopasowanych dla niezmotoryzowanych.

Promenada Anglików, w Nicei
Promenada Anglików, w Nicei

Gdy ruch samochodowy jest wyraźnie oddzielony za pomocą słupków drogowych lub wysokimi krawężnikami…

Ścieżka rowerowa, Aleja Gallieni, Nicea
Ścieżka rowerowa, Aleja Gallieni, Nicea
Ścieżka rowerowa, ulica Gioffredo, Nicea
Ścieżka rowerowa, ulica Gioffredo, Nicea

życie rowerowe kwitnie. Na ulicach można spotkać barwny korowód na dwóch kółkach. Amatorzy, zawodowcy, turyści. Płeć, wiek, kolor skóry nie ma znaczenia. Niech żyje wolność i swoboda! 😉 

Promenada Anglików, Nicea
Promenada Anglików, Nicea

Jazda bez przyjemności?

Poza jazdą dla przyjemności, rower spełnia też ważną rolę transportową w Nicei.

Krótkie podwózki turystów to jedna z atrakcji, rzucająca się w oczy na Placu Massena. O rowerowych dostawcach jedzenia, wspominam tylko jednym zdaniem, bo to już standard, nawet na polskich ulicach.

 Riksza na Placu Massena, Nicea
Riksza na Placu Massena, Nicea

Bardziej zaskakujące okazało się dla mnie rozwiązanie, którym jest Urby Nice, czyli kurierzy za pan brat z rowerami. Urby ma na celu ułatwianie dostaw ostatniej mili, poprzez połączenie usług logistycznych w celu ograniczenia liczby samochodów ciężarowych w centrach miast (opis usługi dostępny jest jedynie w języku francuskim). Poza Niceą, Urby świadczy aktualnie przewozy w 19 innych francuskich miastach.

Kurier Urby, Promenada Anglików, Nicea
Kurier Urby, Promenada Anglików, Nicea

Z drugiej strony, nie ma co się dziwić Urby, to przecież nic nowego pod słońcem. Co to za listonosz, bez dwóch kółek!

Nicejski listonosz
Nicejski listonosz

Vélo Bleu – rowery miejskie prawie idealne

Mam nadzieję, że tych kilka zdjęć odrobinę przybliżyło rowerowy klimat Nicei. No to jedziemy!
Poza rowerami różnej maści, ważną rolę odgrywa też sieć rowerów miejskich (w jedynym słusznym kolorze w tej części Francji) – Vélo Bleu, bo o nim mowa, to dość rozbudowana sieć (1750 rowerów, 175 wypożyczalni), którą można zjechać całe centrum miasta, port i lotnisko, a także dojechać do pobliskich miejscowości – St Laurent du Var i Cagnes-sur-Mer. Rowerów tych nie znajdziemy w wyżej położone części miasta, zapewne w obawie przed opustoszałymi stacjami, pomysłodawcy niebieskiej sieci, nie zamontowali stacji rowerowych w górzystych obszarach Nicei.

Mapka sieci rowerowej  Vélo Bleu w Nicei i okolicy
Mapka sieci rowerowej Vélo Bleu w Nicei i okolicy

Koncepcja jest dosyć prosta: 

1. Zakładamy konto na stronie: https://www.velobleu.org/ i dokonujemy opłaty w wysokości 1,5 EUR za cały dzień, (wypożyczenie na 7 dni to koszt 5 EUR, miesiąc jazdy to 10 EUR, opłata roczna za używanie roweru to 25 EUR) czyli klasycznie, im dłużej tym taniej.

2. Dodajemy kartę płatniczą, może być debetowa (co nie zawsze wystarczy w wypożyczalniach różnego typu we Francji). 

3. Odnajdujemy najbliższą stację. 

4. Zmieniamy menu na język angielski, chyba że ktoś parle français.

5. Po wybraniu opcji, wynajmij rower pojawi się numer telefonu, na który dzwonimy. 

6. Jeśli mamy potwierdzone konto internetowe i dokonaliśmy opłaty abonamentowej, pokazuje się zielona kropka z numerem dostępnego roweru.

7. Następuje zwolnienie blokady, pociągamy za łańcuch wpięty do automatu i voila!

Stacja rowerowa sieci Vélo Bleu
Stacja rowerowa sieci Vélo Bleu

Pierwsze 30 minut jazdy jest zawsze za darmo, pierwsza godzina kosztuje 1 EUR, czyli za 45 minut jazdy zapłacimy również 1 EUR. Za każdą kolejna godzinę, zapłacimy 2 EUR. Z mojego doświadczenia, transakcje za przejazdy rozliczane są czasami o 4 rano (co dla Revoluta przy pierwszej próbie wydało się podejrzaną transakcją). Na blogu lazurowego przewodnika wyczytałem, że uszkodzone rowery, mieszkańcy oznaczają odwróceniem siodełka. Nie spotkałem się z taką sytuacją, chociaż wypożyczyłem kilka rowerów i niektóre były w bardzo kiepskim stanie. Polecam przed wypożyczeniem ocenić stan przerzutki, czyli klasycznego trójbiegowego Shimano Nexusa, którego dobrze znam ze swojego starego roweru.

Jazda po Nicei to czysta przyjemność, więc jeśli pojechaliście wyleżeć się na kamienistej plaży, ale macie już dość muskania wzrokiem horyzontu i widoku lazuru w pełnym słońcu – to ta opcja jest dla was. Rower to świetny i szybki sposób na zobaczenie jak żyją zwykli mieszkańcy Nicei, popijający małe piwka w upalne popołudnie, z dala od zgiełku turystów.

Stacja rowerowa przy Promenadzie Anglików, Nicea
Stacja rowerowa przy Promenadzie Anglików, Nicea
Marta na wypożyczonym rowerze
Marta na wypożyczonym rowerze

Wypożyczalnia rowerów trekkingowych – na co zwrócić uwagę

St Laurent du Var i Cagnes-sur-Mer, do których można dojechać niebieściutkimi rowerami, miałem okazję zobaczyć podczas mojej wyprawy w Alpy. Tego dnia chciałem przejechać ok. 120 km, przejeżdżając kawałek Alp, następnie Grasse, Cannes i wrócić po naleśniku przez Antibes do Nice.

Planowana trasa po Alpach i Lazurowym Wybrzeżu
Planowana trasa po Alpach i Lazurowym Wybrzeżu

Dwa dni przed wyprawą, na stronie internetowej We-rent-bikes wypożyczyłem rower trekingowy w cenie 17 EUR za dzień (ceny rowerów trekkingowych w wypożyczalniach są na bardzo zbliżonym poziomie). Po załatwieniu kwestii formalnych, takich jak formularz, skan karty płatniczej oraz dokumentu tożsamości na wypadek kradzieży, (wypożyczalnie wymagają w teorii karty kredytowej, która umożliwi zabezpieczenie kaucji w wysokości 450 EUR, w praktyce jednak moja karta debetowa, z zabezpieczoną sumą kaucji na wszelki wypadek, okazała się wystarczająca) ruszyłem pełen entuzjazmu przed siebie!

Pierwsze kłopoty pojawiły się po niecałych 10 km, kiedy to obluzowała się lewa korba, która zaczęła wydawać dziwny dźwięk i wibrować. Mój entuzjazm nie dał za wygraną i przy użyciu magicznych słów (bonjour, merci) i kilku gestów, poprosiłem napotkanych robotników o dokręcenie korby.

Chwilo trwaj, jechałem przed siebie, mijając małe francuskie wioski i miasteczka. Cel był jasny i rysował się na horyzoncie. Zachwyt nad ścieżką, która mnie wiodła do celu, nie ustawał. Była to trasa V65 z Nicei do Vence.

Trasa rowerowa V65, okolice Carros
Trasa rowerowa V65, okolice Carros

Trasa, którą jechałem łączyła wioski Saint-Jeannet, Gattières, Carros i Le Broc. Na wzgórzach biegła wzdłuż górskiej linii u podnóża skalistych szczytów i obfitowała w piękne widoki na równinę Var.

Widok z wzniesienia na Jezioro Broc
Widok z wzniesienia na Jezioro Broc

Wszystko było idealnie, widoki zapierały dech w piersiach, nawet bardziej niż podjazdy. W okolicy Le Broc dopadły mnie kłopoty, w postaci skrzeczącej korby, która nie dała za wygraną aż do końca.

Widok na Le Broc
Widok na Le Broc

Mimo tego, że zapału miałem tyle co spotkany w dolinie Var – Totor, nie miałem wyjścia, skróciłem trasę przejazdu.

Po drodze odwiedziłem 5 miejsc, w których dokręcono mi korbę. Jednym z nich był serwis samochodowy Garage Allary Renault w miejscowości Saint-Jeannet, innym – sklep rowerowy La Roue Libre – (The Free Wheel) w Cagnes Sur Mer.

Wszędzie gdzie poprosiłem o pomoc, ludzie byli bardzo uczynni i bezinteresowni. Mówiąc wprost – jakoś dokulałem się tego dnia do miejsca, w którym mieszkaliśmy, co chwilę dokręcając korbę palcami. Następnego dnia poszedłem zwrócić niezbyt sprzyjający mi rower. Właściciel był niepocieszony tą sytuacją. Podobno nikt przede mną nie zgłaszał usterek i natychmiast zaproponował zwrot gotówki. Nie chowam więc urazy i myślę, że śmiało mogę polecić we-rent-bikes.

Jedna z rzeźb Stéphane Bolongaro na Lazurowym Wybrzeżu, przedstawiająca psa Totora
Jedna z rzeźb Stéphane Bolongaro na Lazurowym Wybrzeżu, przedstawiająca psa Totora

Uważajcie na swoje rowery!

We Francji każdego roku kradzionych jest ponad 400 000 rowerów, czyli średnio 1 rower na minutę. 25% z nich udaje się odnaleźć.

Dla porównania, wg uwaga TVN – oficjalnie w Polsce zginęło w roku 2020 – 20.000 jednośladów, ale organizacje skupiające rowerzystów szacują, że liczba ta jest czterokrotnie większa. Rocznie w samym Krakowie ginie około 1000 rowerów. Okej, Francja jest prawie dwa razy większa od Polski i ma prawie dwa razy więcej obywateli. Niemniej jest na 4 miejscu w rankingu kradzieży, zaraz po Holandii, UK i Niemczech. Sumując, w Europie co roku kradzionych jest prawie 2,9 miliona rowerów czyli jakieś 5-6 co minutę.

Ta narastająca plaga jest jedną z pierwszych przeszkód w regularnym poruszaniu się na rowerze i korzystaniu z niego jako codziennego sposobu podróżowania. Z powodu kradzieży co roku prawie 80 000 rowerzystów rezygnuje z jazdy na rowerze, tak podaje jedno ze stowarzyszeń francuskich walczących z tym problem.

Taki widok, monocykla z przymusu, w Nicei, jest więc dosyć powszechny.

Nicejski moncykl
Nicejski moncykl

Poezja na dwóch kółkach

Podczas odwiedzin Muzeum Sztuki Współczesnej w Nicei tak zwanego MAMACa, trafiliśmy na wiele perełek. Nie zabrakło też dzieła, które wykorzystało koła rowerowe. Była to jedna z replik pracy permanentnego twórcy w nurcie fluxusu – Roberta Fillou (żył w latach 1926-1987). Fluxus, charakteryzował się zniesieniem granic między tradycyjnie pojmowaną sztuką, a prozą życia. Danse, poème collectif (taniec, wiersz zbiorowy) – taką nazwę nosi to dzieło, które mnie zaciekawiło. Po raz pierwszy zainstalowano je w 1962 roku. Dzieło odbierane powinno być parami, każda z osób obracając kołem, dokłada kolejne słowa do wiersza. Zawsze wiedziałem, że jest coś poetyckiego w tym, że dwa koła kręcą się naraz.

Artysta ten słynął z wielu happeningów, takich jak zorganizowana w 1973 roku „1 000 010 rocznica narodzin sztuki”,  zaproszono na nie całą ludzkość, a tradycyjne pojęcie sztuki zanikło na rzecz świętowania. Po zetknięciu z filozofią Zen i poznaniu w 1982 roku Dalajlamy, za największą sztukę uznał pokój i oddał się studiom duchowym.

Zdjęcie na tle repliki pracy Roberta Fillou
Replika pracy Danse, poème collectif, Roberta Fillou

Mam nadzieję, że tym wpisem narobiłem smaku, na dwa kółka po lazurowym wybrzeżu. Sam czuję drobny niedosyt, nie pozostaje więc nic innego, jak (tak szybko jak to możliwe) napisać kolejny wiersz za pomocą dwóch kółek.

Do zobaczenia na szutrach, ścieżkach i asfaltach! 

No responses yet

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.